Zdarzenia ostatnich godzin jeszcze do mnie nie docierały. Cały czas wracałam do tego co jeszcze tak nie dawno miało miejsce. Po prostu nie mogłam uwierzyć w to, że moi idole jedli ze mną lody i rozmawiali tak jakby nigdy nic. Cieszyłam się z tego powodu niezmiernie, ale liczyłam się też z tym, że po koncercie to będzie prawdopodobnie ostatni raz kiedy widziałam ich na żywo. (Ta myśl mnie przerażała.)
A no właśnie koncert! Razem z I.T.P stałyśmy w pierwszym rzędzie i z niecierpliwością czekałyśmy na to, aż znów ich zobaczymy, znów usłyszymy najpiękniejszy dźwięk wydawany po przez ich śpiew.
Po chwili zgasły wszystkie światła. Wszystkim zaparło dech w piersiach. Chwila ciszy. Pierwsze dźwięki wydawane przez gitarę. Nagle światła wskazały na sam środek sceny. Głośne piski docierały do moich uszu.
I.T.P robiła to samo więc postanowiłam się do nich dołączyć. I w końcu zaczęli śpiewać. To było niesamowite. Atmosfera była cudowna. Wszystkie moje siostry Directioners były zaskakujące. Nie da się opisać tego co wtedy czułam. W trakcie koncertu zauważyłam, że Niall szuka kogoś w tłumie tych wszystkich ludzi. I wtedy nasze spojrzenia się spotkały, a na jego twarzy automatycznie wyskoczył wielki uśmiech. A ja nie myśląc o niczym innym tylko o nim mechanicznie do niego pomachałam i odpowiedziałam ciepłym uśmiechem. Po wymienieniu jeszcze paru spojrzeń przyszedł czas na moją ulubioną piosenkę czyli- Little Things. Nie wiem dlaczego, ale akurat do tej piosenki miałam jakiś sentyment. Obserwowałam każdego chłopaka po kolei, a gdy Niall zaczynał swoją zwrotkę znów spojrzał się na mnie i zaśpiewał:
~~ You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh... ~~
Śpiewał to z takim uczuciem, że nie wiedziałam co o tym myśleć. Trochę się zarumieniłam i po policzku zleciała mi pojedyncza łza. Zaczęłam klaskać, potem się ogarnęłam i doszłam do siebie. Koncert skończył się moim zdaniem o wiele za wcześnie mogłabym słuchać ich cały czas i nigdy by mi się to nie znudziło.
~~~w drodze do hotelu~~~
-To było coś niesamowitego! Ja chce jeszcze raz!-krzyczała I.T.P
-A myślisz, że ja nie?!- odpowiedziałam- Nie chcę, żeby oni teraz sobie wyjechali i zapomnieli o tym wszystkim co zdarzyło się rano.-powiedziałam ze smutkiem w głosie.
-Uwierz mi ja też bym nie chciała, żeby tak po prostu zapomnieli. Ale przynajmniej pocieszające jest to, że mamy z nimi zdjęcia i ich podpisy.-powiedziała I.T.P. Wiedziałam, że próbuje mnie pocieszyć, ale to nie było do końca to o czym myślałam.
W hotelu od razu poszłam do pokoju i położyłam się na dość duże łóżko. Chciałam zasnąć, ale mi się nie udało, więc postanowiłam obejrzeć moje zdjęcie z Niallem i jego podpis, bo wcześniej nie miałam na to czasu tylko od razu schowałam go do torby. Poszłam na przed pokój, żeby wziąć torebkę i po drodze weszłam do kuchni po coś do picia.
Gdy oglądałam zdjęcie i jego podpis nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą przeczytałam. Zaczęłam drzeć się tak głośno, że, aż obudziłam I.T.P. A ta od razu do mnie przybiegła.
-TI co się stało?!-dopytywała
-Niall Horan. Tak ten sam Niall, z którym się dziś spotkałyśmy przy autografie napisał mi swój numer i napisał, żebym się z nim jutro skontaktowała!!!!-krzyczałam I.T.P Po usłyszeniu tego moja przyjaciółka zaczęła drzeć się razem ze mną.
Byłam w siódmym niebie.
Gdy się już trochę uspokoiłam ponownie położyłam się na łóżku. Nie teraz to już na pewno nie zasnę-myślałam. Byłam najszczęśliwsza osobą na ziemi. Mój piękny sen zaczął się powoli spełniać.
Żyj swoimi snami i nigdy się nie budź! - Liam Payne.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się?? : d Prosiłabym o szczere komentarze. :* A teraz życzę wam Jednokierunkowych. <3 :*


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz