niedziela, 23 lutego 2014

Moja przygoda. część 2

*cztery dni potem
-Wszystko już spakowałaś?-spytała chyba po raz setny moja mama.
-Tak mam już wszystko, teraz tylko czekam na [I.T.P] i możemy jechać.
-Tylko proszę cie dzwoń do mnie tak często jak tylko będziesz mogła-mama bardziej przeżywała mojż przeprowadzkę niż ja.
-Okey, okey jak tylko będę mogła-zacytowałam jej ostatnie słowa.
-Oh, córeczko będzie mi ciebie bardzo brakowało-podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Mi tez będzie cię bardzo brakowało, ale wiesz, że to było moje największe marzenie i mam zamiar je spełnić-przytuliłam się jeszcze mocniej do niej. Po dwóch minutach usłyszałyśmy pukanie do drzwi.
-To pewnie [I.T.P]- i szybko pobiegłam otworzyć drzwi.
-Hej jesteś już gotowa-powiedziała podekscytowana.
-Tak jestem już gotowa-potwierdziłam, po czym pożegnałam się z moim młodszym braciszkiem, mama, tata i z moim ukochanym pieskiem.
-Tomek!-krzyknęłam- choć musimy już wychodzić!-no tak mój starszy brat musiał mnie przecież odwieźć na lotnisko bo jak by mogło być inaczej?!

*lotnisko
-No siostra chcesz nas tak zostawić? oj nie ładnie, nie ładnie-zaśmiał się Tomek.
-Tak, bo ty najbardziej będziesz za mną tęsknić- powiedziałam z sarkazmem, śmiejąc się do niego.
-No, a jak bym mógł nie tęsknić za swoją najukochańszą siostrą na świecie- spojrzał się na mnie z podniesioną brwią i w tym momencie wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Nagle usłyszeliśmy, że wszyscy pasażerowie "naszego" samolotu proszeni są na pokład. No więc pożegnałam się z moim bratem i pomimo wszystko uważałam, że jesteśmy dość zgranym rodzeństwem. Były czasami jakieś niewielkie kłótnie, ale zawsze mogliśmy na siebie liczyć pogadać na wszystkie tematy i moim zdaniem był, jest i będzie najlepszym bratem na świecie.
Razem z [I.T.P] usiadłyśmy na swoich miejscach, a ja zdołałam do niej powiedzieć tylko tyle:
-Wyobrażasz sobie?! Nasze największe marzenie właśnie się spełnia.
[I.T.P]-To początek nowego etapu w naszym życiu. Dziękuje ci, że jesteś tu ze mną, dziękuje za wszystko-powiedziała do mnie i mnie uścisnęła.
-To ja ci bardzo dziękuje za wszystko-szepnęłam jej do ucha
ta mila chwile popsuła stewardessa, która zaczęła coś tam mówić, ale ja tylko usłyszałam- Kierunek-Londyn!-powiedziała po czym wystartowaliśmy.
Podroż minęła mi w miarę szybko większość trasy spałam jak to miałam w zwyczaju, ale na nic nie mogłam narzekać.

*pod naszym nowym domem :-)
-Wejdźmy do środka razem-powiedziała [I.T.P] po czym włożyła klucz do zamku, drugą trzymała na klamce i patrzyła na mnie wyczekująco żebym zrobiła to samo. Uczyniłam to co powiedziała. Gdy otworzyłyśmy drzwi i rozejrzałyśmy się po całym domu popłynęły mi łzy szczęścia.
-Nie wiedziałam ze będzie tak jak sobie wyobrażałam-powiedziałam.
-Pamiętaj marzenia się spełniają tylko czasem trzeba im trochę pomóc-powiedziała i zaczęłyśmy się cieszyć jak małe dzieci, które dostały swój ulubiony prezent na gwiazdkę. W sumie to było coś w stylu prezentu, ale takiego prezentu który spełnią marzenia.-pomyślałam.
Gdy się uspokoiłyśmy spojrzałam na telefon, moja uwagę przykuły 20 nieodebrane połączenia od mojej mamy. Od razu do niej zadzwoniłam. Pogadałyśmy trochę po czym razem z [I.T.P] zaczęłyśmy się rozpakowywać, a postanowiłyśmy, że na zakupy pójdziemy jutro.






------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Mam nadzieję, że nie zanudziłam nikogo. :-) Jutro dodam następną część w której pojawią się już chlopcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz